Wsparcie dla akademickiej przedsiębiorczości

Powszechnie panująca opinia głosi, że problemów ze znalezieniem pracy nie mają tylko ci absolwenci, którzy mogą pochwalić się tytułem inżyniera przed nazwiskiem. Tymczasem aż 88 proc. polskich inżynierów zdecydowałoby się na wyjazd za granicę, gdyby nadarzyła im się taka okazja .

Najwięcej, bo aż 61 proc. specjalistów deklaruje dziś chęć przyjęcia zagranicznej posady tylko i wyłącznie ze względów finansowych. To prawie dwa razy więcej, niż przed rokiem, kiedy w tym samym badaniu wśród głównych powodów wymieniany był m.in. lepszy dostęp do know-how, podwyższanie kwalifikacji i udział w ciekawych przedsięwzięciach. W Internecie wprost roi się od pełnych frustracji komentarzy świeżo upieczonych inżynierów. „1200 netto – to pułap nie do przeskoczenia”, „za te pieniądze wolę iść pracować na kasie”, „w tym kraju nie ma dobrej pracy dla inżynierów” – w podobnym tonie utrzymanych jest większość opinii.

Czy tysiące młodych, zdolnych ludzi tuż po studiach muszą opuszczać nasz kraj w poszukiwaniu lepszych perspektyw? Dlaczego panuje wśród nich przekonanie, że tylko w ten sposób mogą osiągnąć zawodowy i życiowy sukces? Okazuje się, że wina nie spoczywa wyłącznie po stronie pracodawców, którzy w myśl wolnorynkowej zasady płacą młodym pracownikom tylko tyle, ile muszą.

Odpowiedzialność za taki stan rzeczy po części ponoszą również same uczelnie. – „Od pewnego czasu obserwujemy sytuację, w której samo przekazywanie teoretycznej wiedzy przez pracowników akademickich przestało być wystarczalne. Na wielu uczelniach wciąż jednak nie bierze się pod uwagę faktu, jak ważne jest praktyczne podejście i przygotowanie studenta do tego, aby z sukcesem mógł przebić się na konkurencyjnym rynku pracy” – tłumaczy Marek Krzyżanowski z Akademickiego Stowarzyszenia Edukacji Samorządowej przy Uniwersytecie Warszawskim.

Zdaniem Krzyżanowskiego, zajmującego się promowaniem przedsiębiorczości akademickiej w ramach projektu TEKLA PLUS, niezbędne są pewne zmiany w systemie szkolnictwa wyższego. Przekazywanie wiedzy teoretycznej i przeprowadzanie badań powinno zostać rozszerzone o dodatkową działalność. Mówiąc wprost, chodzi o szersze otwarcie się polskich uczelni na biznes, co jeszcze do niedawna wśród wielu środowisk akademickich traktowane było niemalże jako sprzeniewierzenie się idei „naukowości”.

Na szczęście to podejście odchodzi już powoli do lamusa. – „Na większości uczelni przestaje dominować przekonanie, że wiedza naukowa stanowi wartość samą w sobie, i że nie należy zaprzątać sobie głowy sposobami jej „sprzedawania” w realiach biznesowych. Świadczyło to o pewnym braku przystosowania do warunków wolnorynkowych – zarówno samych uczelni, jak i w następstwie ich absolwentów. Dlatego od kilku lat wyraźnie widać, że szkoły wyższe coraz śmielej zaczynają wchodzić w koalicje z prężnie działającymi przedsiębiorstwami, bo tylko dzięki temu są w stanie zaoferować swoim studentom praktyczną naukę przedsiębiorczości. Swoiste know-how przetrwania na rynku” – w taki sposób tłumaczy Krzyżanowski istotę przedsiębiorczości akademickiej.

Niestety, trzeba przyznać, że w statystykach przedsiębiorczość środowisk akademickich w dalszym ciągu nie przedstawia się zbyt imponująco. Z badania przeprowadzonego przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości na reprezentatywnej grupie studentów oraz naukowców z polskich uczelni pod koniec 2009 roku wynika, że zaledwie 6 proc. ankietowanych prowadziło w tym czasie własną firmę. Tylko 8 proc. deklarowało chęć rozpoczęcia takiej działalności w roku 2010.

Studenci i pracownicy naukowi obawiają się zakładać własne firmy, a zarobki w przedsiębiorstwach bardzo często są niezadowalające i niewspółmierne do posiadanych umiejętności. Tym sposobem bardzo duża część cennej, wysoce wykwalifikowanej kadry specjalistów w poszukiwaniu lepszej przyszłości wyjeżdża za granicę. A to w rezultacie może się w końcu odbić czkawką polskiej gospodarce.

Zdaniem Krzyżanowskiego do poprawy tego stanu rzeczy w pierwszej kolejności może przyczynić się stworzenie na uczelniach odpowiedniego „klimatu”, który stymulowałby i zachęcał środowiska akademickie do większej aktywności i inicjatywy w biznesie. – „Student, doktorant czy pracownik akademicki powinien wiedzieć, w jaki sposób może założyć własną działalność gospodarczą, jakie są aspekty prawne takiego przedsięwzięcia, na co powinien zwracać szczególną uwagę i jakie warunki powinien spełniać, jeśli zechce ubiegać się o unijne dofinansowanie. Tę wiedzę chcemy przedstawiać między innymi za pośrednictwem naszego serwisu www.teklaplus.pl. Warto szerzyć edukację środowisk akademickich w tym temacie, bo tylko w taki sposób możemy powstrzymać zjawisko zarobkowej emigracji specjalistów.”

Zaloguj się Logowanie

Komentuj