W PAN o problemach z rzetelnością badań klinicznych

Ok. 500 programów badań klinicznych przeprowadza się rocznie w Polsce, a kontrolę nad ich przebiegiem sprawuje jeden urzędnik. Umowy między naukowcami a sponsorami są poufne. Wszystko to – zdaniem wiceprezesa PAN prof. Andrzeja Górskiego – może prowadzić do nadużyć. W piątek w Warszawie odbyła się zorganizowana przez Polską Akademię Nauk międzynarodowa konferencja poświęcona korzyściom i zagrożeniom związanym z finansowaniem przez prywatne firmy badań naukowych i szkoleń, zwłaszcza w dziedzinie nauk medycznych.

Jak powiedział PAP prof. Górski, gospodarz konferencji, Polska pod tym względem wiele musi zmienić, dlatego warto korzystać z wzorców, które w innych krajach się sprawdzają. Obecna organizacja badań klinicznych w Polsce, jego zdaniem, pozostawia wiele do życzenia. "Jesteśmy w kraju, w którym rejestruje się rocznie 500 badań klinicznych, a instytucje rządowe mają jednego inspektora, który kontroluje ich przebieg. Nadzór nad badaniami klinicznymi w Polsce praktycznie nie istnieje" – podkreślił naukowiec.
 
Trudno jest sprawdzić, jak zorganizowane są badania, tym bardziej, że umowy, które naukowcy zawierają z firmami sponsorującymi, są poufne. Zdarza się, że dyrektor szpitala, w którym badania się odbywają, nie zna szczegółów takiej umowy. Prowadzi to – jak tłumaczył Górski – do nieprawidłowych układów między sponsorem, badaczem a kliniką. "Mówi się, że te badania są źródłem finansowania dla szpitali, ale to jest ćwierćprawda. Szpitale niekiedy dokładają do tych badań. Znam takie przypadki, że badaczowi firma płaciła 10 tys. euro od każdego pacjenta biorącego udział w badaniu, a szpital dostawał 100 euro od pacjenta" – powiedział.
 
"Mówi się, że wciąż jest za mało pieniędzy w systemie. To prawda, ale te które są, bywają wykorzystywane w bardzo zły sposób. Pieniędzmi na badania kliniczne powinna rozporządzać dyrekcja szpitala" – dodał Górski.
 
W jego ocenie, podstawowym warunkiem zapewnienia efektywniejszej kontroli nad badaniami jest ich pełna jawność. "Wystąpiłem ostatnio do minister zdrowia Ewy Kopacz o wprowadzenie obowiązku upowszechniania pełnej informacji na temat wszystkich badań klinicznych prowadzonych w Polsce" – powiedział.
 
Jak dodał, w krajach bardziej pod tym względem rozwiniętych taka jawność jest podstawą i środowisko naukowe oraz lekarskie samo nadzoruje uczciwość kolegów po fachu. Np. amerykańskie towarzystwo badań nad nowotworami – American Association for Cancer Research – wymaga od uczestników swoich konferencji naukowych oraz autorów publikacji złożenia oświadczeń, z jakimi firmami z branży medycznej współpracują bądź współpracowali. Jeżeli ktoś zostanie przyłapany na tym, że rozminął się z prawdą, jego referaty i artykuły przez następne trzy lata nie zostaną przyjęte do publikacji na żadnym zjeździe tego prestiżowego stowarzyszenia. "To oznacza tam śmierć zawodową" – wyjaśnił Górski.
 
W Polsce badacze nikomu i nigdzie nie muszą ujawniać z jakimi firmami są związani, nawet wtedy kiedy prezentują wyniki badań mogące promować ten lub inny preparat. (ULA, PAP – Nauka w Polsce, tot/ gma/ agt)

Zaloguj się Logowanie

Komentuj