Umieć wydać unijne pieniądze

Chętnie przyjęlibyśmy dodatkowe 100, albo 200 mln zł – czemu nie – stwierdza Józef Sebesta, marszałek woj. opolskiego, które jest obecnie liderem w wydatkowaniu środków w ramach RPO.


- Województwo opolskie zrealizowało już w ponad 35 proc. plan wydatkowania RPO na ten rok. Jesteście liderem w wyścigu o nagrodę MRR. Co jest kluczem tak sprawnego wdrażania programu?
 
Józef Sebesta: Przyznaję, że idzie nam nieźle, ale cały czas pracujemy i mamy świadomość, że to dopiero jeden z etapów tego wyścigu. Najważniejsze jest dojechanie do mety na dobrej pozycji.
 
Natomiast to, że jesteśmy teraz w takim miejscu zawdzięczamy przede wszystkim dobrej współpracy z samorządami, potencjalnymi beneficjentami oraz podmiotami gospodarczymi, organizacjami pozarządowymi oraz instytucjami okołobiznesowymi.
 
Podczas licznych konsultacji i spotkań z tymi grupami informujemy o naborach i na bieżąco odpowiadamy na wszystkie pytania. Podczas tych konsultacji informujemy także o sprawie, która jest dla nas niezwykle ważna, czyli o środkach z rezerwy wykonania.
 
Naszym priorytetem jest osiągnięcie jak najlepszego miejsca, dlatego nawołujemy i mobilizujemy beneficjentów do jak najszybszej realizacji projektów.
 
- Województwa, którym słabiej idzie wydatkowanie unijnych funduszy zwracają uwagę na opóźnienia spowodowane wielomiesięcznym oczekiwaniem przez beneficjentów na dokumenty środowiskowe. Jak województwo opolskie sobie z tym radzi?
 
J.S.:Faktycznie to duży problem dla wszystkich regionów. My poradziliśmy sobie z nim jeszcze w 2008 roku. Kiedy okazało się, że polskie przepisy są niezgodne z unijnymi dyrektywami bardzo szybko powołaliśmy specjalny zespół ds. ocen oddziaływania na środowisko, który pracował w oparciu o prawo europejskie.
 
Nie chcieliśmy czekać na uchwalenie przepisów dostosowujących nasze przepisy do dyrektyw unijnych. Między innymi dzięki temu my w ubiegłym roku nie przerwaliśmy naborów projektów drogowych. Natomiast część województw to zrobiła.
 
- Pojawiają się też uwagi, że łatwiej realizować RPO bo po prostu jest to mały program i nie ma w nim tylu skomplikowanych projektów co np. w woj. mazowieckim?
 
J.S.: Chętnie przyjęlibyśmy dodatkowe 100, albo 200 mln zł – czemu nie. Przypomnę, że algorytm naliczania alokacji był wszędzie taki sam: w 80 proc. zależał od liczby ludności w danym województwie, w 10 proc. od wskaźnika bezrobocia, a w pozostałej części od PKB na głowę mieszkańca.
 
Tak więc jeśli jest większe województwo i ma przez to większą alokację, to ma jednocześnie odpowiednio większy potencjał wydatkowy: jest więcej samorządów, podmiotów gospodarczych itd. Nie widzę tu żadnego problemu.
 
- Może w takim razie ma Pan jakieś wskazówki dla regionów, którym słabiej idzie wydatkowanie środków z RPO.
 
J.S.: Nie chcę doradzać innym. Tym bardziej, że sami na początku nie ustrzegliśmy się błędów. Na przykład w naszym Opolskim Centrum Rozwoju Gospodarki, który zajmował się projektami dla biznesu zatrudniliśmy początkowo zbyt dużo młodych ludzi, a za słabe było zasilenie doświadczonymi kadrami urzędu marszałkowskiego.
 
Wymieniliśmy jednak kierownictwo Centrum oraz przenieśliśmy części pracowników z naszego urzędu do OCRG dzięki czemu teraz możemy nadrabiać zaległości. (PAP/mp/)

Zaloguj się Logowanie

Komentuj