- Nie rozumiemy, dlaczego rząd nie respektuje naszych ustaleń. Z jednej strony namawia do dialogu, docenia – przynajmniej werbalnie – jego wartość, a z drugiej zamierza nie tylko działać w oderwaniu od rozmów partnerów społecznych, ale także łamać ustawowe terminy – mówi Adam Ambrozik. Zdziwienie budzi też to, skąd bierze się opór przed podniesieniem płacy minimalnej do poziomu uzgodnionego przez pracodawców – przecież to pracodawcy, a nie rząd będzie będą musieli ponieść dodatkowe koszty z tego tytułu…
Inna kwestią jest czas. Otóż zgodnie z ustawą z 10 października 2002 roku o minimalnym wynagrodzeniu za pracę, najpóźniej do 15 września Rada Ministrów musi wydać rozporządzenie określające wysokość minimalnego wynagrodzenia za pracę w roku następnym. Termin ten mija dziś, tymczasem z rządu płyną informacje, że propozycja wysokości tego wskaźnika zostanie przedstawiona… za dwa tygodnie, a rząd ma się zwrócić do partnerów społecznych o przesunięcie terminu ustalenia płacy minimalnej „o kilka lub kilkanaście dni”. Taka niepewna sytuacja nie jest bez znaczenia dla przedsiębiorców, którzy będą mieli mniej czasu na przygotowanie się do istotnego zwiększenia poziomu minimalnego wynagrodzenia. Im wcześniej zostanie ustalona wysokość płacy minimalnej, tym lepiej dla gospodarki (konieczność przygotowania biznesplanów, strategii kosztowych). Tymczasem panuje totalny chaos informacyjny.
Zaloguj się Logowanie