Koniec bezzwrotnych dotacji na start firmy

Załóżmy firmę, a dostaniemy kilkadziesiąt tysięcy złotych za nic – podobna myśl pojawiała się w głowach wielu Polaków. Niestety bardzo często unijne dofinansowanie stanowiło cel sam w sobie, a po wymaganym okresie przetrwania działalności, firmy znikały. Nadchodzi koniec tych wątpliwych moralnie i szkodliwych dla gospodarki praktyk. Co będzie w zamian?

Jak na razie w ramach działania 6.2 Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki pomoc finansowa dla zamierzających rozpocząć działalność gospodarczą wynosi do 40 tys. zł na osobę. Dodatkowo można starać się też o środki na doradztwo i szkolenia dotyczące założenia i prowadzenia własnej działalności gospodarczej. Do sierpnia 2010 roku, za pieniądze z Brukseli 6,6 tys. osób założyło własną firmę. Informacje o tym, gdzie i w jakim terminie można jeszcze złożyć wniosek, znajdziemy na stronie wybranego wojewódzkiego urzędu pracy.

Przyszedł czas na zmiany, które dla przyszłych przedsiębiorców są niekorzystne tylko z pozoru. Miejsce bezzwrotnych dotacji na „rozkręcenie” nowego biznesu zajmą mikropożyczki. Oznacza to, że dostaniemy pieniądze, ale z czasem trzeba będzie je zwrócić.

– Chcemy odwrócić proporcje tak, żeby zdecydowanie więcej pieniędzy dla przedsiębiorców było w postaci wsparcia zwrotnego, a mniej w postaci dotacji. Ostatecznych decyzji nie podjęliśmy, ale w przyszłości proporcje mogą być takie, że na pożyczki i poręczenia przeznaczymy 70 proc., a na dotacje 30 proc. Albo 80 i 20 proc. Pieniądz unijny znacznie dłużej będzie krążył w gospodarce – mówi minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska.

– To na pewno będą bardziej przemyślane przedsięwzięcia. Dzięki temu zostaną wyeliminowane te osoby, które zakładają firmę tylko po to, żeby otrzymać pieniądze, a nie zamierzają utrzymywać działalności przez dłuższy czas – mówi Julia Szamruchiewicz z Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości.

Jak będzie funkcjonować ten nowy instrument finansowy? Tłumaczą to urzędnicy z Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, którzy szykują zmianę. MRR opracowało już wstępne założenia programu pilotażowego testującego mikropożyczki. Co prawda do 2013 roku bezzwrotne granty pozostaną, ale będą przysługiwać wyłącznie osobom znajdującym się w najtrudniejszej sytuacji na rynku pracy. Pozostali, przy minimalnym kapitale początkowym, będą się mogli ubiegać o mikropożyczki w wysokości do 40 tys. zł.

Pieniądze będą wypłacały fundusze pożyczkowe. Zarówno w chwili zakładania firmy, jak i początkowym okresie działalności, przedsiębiorca będzie mógł także korzystać z usług doradczych i szkoleń świadczonych przez punkty konsultacyjne. Mikropożyczki nie będą jednak udzielane każdemu, kto się po nie zgłosi – pomoc ma być wypłacana po pozytywnej weryfikacji biznesplanu przez fundusz pożyczkowy. Kolejnym etapem weryfikacji będą: wymóg przedstawienia poręczenia od osób fizycznych o udokumentowanych dochodach, weksel in blanco, poręczenie grupowe, zastaw pod hipotekę lub inny prawnie przyjęty sposób zabezpieczeń.

Zła wiadomość jest taka, że mikropożyczki będą miały oprocentowanie rynkowe, czyli na chwilę obecną ok. 1,9 procent. Docelowo mają być oprocentowane preferencyjnie.

Tych, którzy chcą załapać się na obecny system dofinansowań startujących biznesów, uspokajamy: wprowadzenie nowego instrumentu wymaga szczegółowych negocjacji z Komisją Europejską i wprowadzenia zmian do Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki. Dopiero pod koniec 2011 roku KE wyda ostateczną decyzję.

Zaloguj się Logowanie

Komentuj