Kobiety w polityce

Siła kobiet w polityce nie jest czymś mocnym. Chociaż coraz więcej kobiet pojawia się w polityce, to jednak ich moc nie jest w stanie się przebić. Wynika to także z przekonań społeczeństwa. Nawet kobiety nie chcą kobiet w rządzie. Uważają, że ich natura jest zbyt zmienna, żeby mogły kierować państwem i podejmować ważne decyzje. Przykładem będzie chociażby słynna „Partia Kobiet”, która nie zdobyła poparcia w ostatnich wyborach.

Wydaje się, że nasze społeczeństwo nie jest przygotowane na to, żeby kobiety przejęły ster dowodzenia. Okazuje się, że z kobietami u władzy mamy dość przykre doświadczenia. Te, które coś już tam znaczą nie pokazują się ze zbyt dobrej strony, a etykietkę przylepia się automatycznie już do wszystkich kobiet. Uważa się, że płeć piękna wprowadza chaos w życie publiczne i polityczne. Poza tym uważa się, że kobiety nie są przeznaczone do takich poważnych stanowisk. Dzisiaj mogą one mieć pracę, która nie wymaga tak ogromnej odpowiedzialności. Jest to jednak jawna dyskryminacja kobiet i ten fakt powinien się jak najszybciej zmienić. Na kobiety powinniśmy spoglądać jako na osoby, które tak samo jak i mężczyzn mogą być odpowiedzialne i mogą znakomicie sprawdzić się w rządzie. Ale jak zwykle – we wszystkim musi być umiar. Szczególnie gdy pojawia się temat parytetów. Czym one są?

„Kongres Kobiet Polskich zainicjował dyskusję na temat parytetów, praw kobiet i ich obecności w życiu publicznym. Uznał, że jednym z najważniejszych postulatów jest wprowadzenie do ordynacji wyborczej systemu parytetowego. Projekt ustawy o parytetach jest kontynuacją działań Kongresu. Zakłada zmianę ordynacji wyborczej – do Sejmu, Parlamentu Europejskiego oraz rad gmin, powiatów i sejmików wojewódzkich, która zapewnia nie mniejszą niż 50 procentową obecność kobiet na listach” – mówi Bożena Wawrzewska, dyrektor Biura Kongresu Kobiet. (źródło: www.kongreskobiet.pl)

Do pomysłu zapalili się posłowie, w tym chwalił ideę Donald Tusk. My jednak nie jesteśmy przekonani. Tutaj wcale nie chodzi o równouprawnienie. Sama idea wprowadzania takich parytetów oburzyła dość spore gremium osób komentujących polską scenę polityczną. Jeden z internautów pisze, że: „Parytety ze względu na płeć są nie mniej absurdalne niż wprowadzanie parytetu dla blondynów, parytetu dla zielonookich, parytetu dla murzynów, parytetu dla kulawych, parytetu dla wysokich, czy parytetu dla szczerbatych”.

Jeśli ta ustawa zostanie przez parlament „przepchnięta” pod hasłami równości, to szybko zrodzi to dalsze konflikty i prawdopodobnie o miejsce na listach wyborczych zaczną niebawem walczyć organizacje mniejszościowe, gejowskie i jakie tylko sobie wymyślimy. A jeśli nawet pozostanie to przy samych kobietach, to skończy się to zapewne tym, że na listach wyborczych będą znajdowały się osoby „na siłę”, jako przysłowiowe zapchajdziury służące skompletowaniu listy. W rzeczywistości jednak nie będą to osoby modne zaufania. Na pewno demokracja chce kobiet, ale na pewno nie chce ich z przymusu.

Zaloguj się Logowanie

Komentuj