Deputowani na Facebooku

Parlament Europejski szykuje tej zimy nietypowe szkolenia dla deputowanych. Politycy będą się uczyć jak korzystać z portali społecznościowych. Sprawa jest traktowana poważnie i nie ma co się dziwić. Tylko z Facebooka korzysta ponad 167 mln Europejczyków.

Już dziś wielu deputowanych korzysta z portali społecznościowych. „To jeden ze sposobów utrzymania kontaktu z moimi wyborcami. Czasami obywatele UE mają wrażenie, że Bruksela jest zbyt od nich oddalona, a tradycyjne media nie poświęcają wystarczająco dużo uwagi Parlamentowi Europejskiemu. Dlatego aktywnie korzystam z mediów społecznościowych” – wyjaśnia portugalska deputowana Edite Estrela (Sojusz Socjalistów i Demokratów).

„To niesamowite narzędzie by dotrzeć do niesamowitej liczby obywateli” – dodaje włoska deputowana Sonia Alfano (Liberałowie i Demokraci). „Media społecznościowe dają obywatelom szansę na poznanie swoich polityków w nowy, inny sposób: mogą się dowiedzieć co robią, jaką muzykę lubią, czy nie są wkurzeni bo przegapili swój lot lub mieli kłótnię ze swoim mężem” – mówi włoska deputowana.

Deputowani zwracają też uwagę, że media społecznościowe ułatwiają zrozumienie polityki unijnej. „I właśnie dlatego z nich korzystam. Jako deputowany byłem sfrustrowany. Ogólna opinia o PE jest niestety taka, że nic nie robi, ludzie po prostu nie wiedzą o naszej pracy. Dzięki portalom społecznościowym mogę im wyjaśnić jak wygląda życie w Parlamencie” – przekonuje hiszpański deputowany Raül Romeva i Rueda (Zieloni).

Nie wszyscy politycy umieją jednak korzystać z tych narzędzi. „Dlatego zdecydowałem się zorganizować te szkolenia. Chciałbym stworzyć cały system kształcenia dla deputowanych. Chcemy pokazać, że politykę można uprawiać w inny sposób” – argumentuje francuski deputowany Damien Abad (Europejska Partia Ludowa). „Media społecznościowe dają obywatelom niesamowity dostęp do informacji” – zauważa francuski polityk.
Ci deputowani, którzy już korzystają z portali społecznościowych przekonują, że nie trzeba się ich bać. „Informacje możemy przekazać bardziej efektywniej i łatwiej nam dotrzeć do młodych ludzi” – mówi Edite Estrela. Zgadza się jednak, że istnieją pewne zagrożenia. „Czasami trudno uniknąć nieprawdziwych informacji lub nieprzyjemnych komentarzy” – podaje przykład Estrela.

Korzyści jest jednak więcej niż zagrożeń. „To komunikacja pozioma. Można nie tylko coś wyjaśnić, ale także dostaje się odzew. Jako obywatel nie byłbym zainteresowany czytaniem haseł wyborczych, szukałbym raczej dialogu i możliwości wymiany opinii. A na to właśnie pozwalają media społeczne” – dodaje Raül Romeva i Rueda. Dziś trudno mu przewidzieć czy za dziesięć lat media społecznościowe będą odgrywać równie dużą rolę. „Gdyby ktoś mi powiedział dziesięć lat temu, że będę tak uzależniony od Twittera czy Facebooka to bym się uśmiał. Może za dziesięć lat  będziemy uczestniczyć w sesjach plenarnych za pomocą Skype’a?” – zastanawia się hiszpański deputowany.

Zaloguj się Logowanie

Komentuj