Z dzisiejszej perspektywy ruchów tektonicznych w państwach południowej części Morza Śródziemnego, należy dogłębnie zreformować europejską politykę dotyczącą sąsiedztwa Unii. Nasza postawa i nasze oczekiwania względem promowania demokracji i praw człowieka nie były dotąd stanowcze. Byliśmy zbyt krótkowzroczni, zadowoleni z siebie i czuliśmy się bezpiecznie zachowując status quo.
W większości przypadków myliliśmy status quo ze stabilnością, podczas gdy w naszym najbliższym sąsiedztwie potrzebujemy właśnie dynamicznych przekształceń, które byłyby odpowiedzią na demokratyczne aspiracje ludności, a także właściwego zarządzania tymi zmianami. W relacji z Południem, nasze interesy wzięły górę nad naszymi wartościami. Dostawy ropy i gazu były ważniejsze niż aspiracje ludzi co do demokracji i praw człowieka. Zbyt często przymykaliśmy oko na liczne naruszenia praw człowieka i innych norm, które tak silnie głoszone są przez nas w samej Unii Europejskiej, jednak nie są wystarczająco promowane w naszej polityce sąsiedztwa.
Jest jasne, iż istnieje potrzeba zmiany naszego paradygmatu myślenia i działania względem Południa. Społeczeństwa w większym stopniu niż rządy powinny być naszymi partnerami. Catherine Ashton stwierdziła niedawno, że powinniśmy teraz słuchać rewolucji. Ale samo wsłuchiwanie się jest nie wystarcza, a czas biegnie. Te rewolucje mają miejsce tu i teraz, i teraz właśnie jest czas na działanie. Nie stać nas żeby znowu być spóźnionym wobec biegu zdarzeń, jak to było w byłej Jugosławii. Ryzykujemy nową Srebrenicą w Libii, u progu Unii Europejskiej. Z perspektywy tych, którzy kiedyś czekali, czasami na próżno, na wsparcie dla ich demokratycznych ruchów w Polsce, na Węgrzech, w Czechosłowacji i innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej, przyjęcie aktywnej polityki jest nie tylko koniecznością, lecz również moralnym i politycznym obowiązkiem.
Unia Europejska powinna zdecydowanie stać po stronie sił prodemokratycznych, a nie po stronie stabilności za wszelką cenę. Musimy przywiązywać więcej wagi do naszych stosunków ze społeczeństwami, zamiast ograniczać się do relacji z władzą, czyli w większości przypadków niedemokratycznymi, autorytarnymi reżimami. To winno pociągać za sobą wsparcie dla społeczeństwa obywatelskiego, dla prodemokratycznych ugrupowań, dla organizacji pozarządowych i ogólnie dla tych, którzy chcą wprowadzić demokrację i wolność słowa w tych krajach. Z jednej strony musimy przyjąć politykę bardziej opartą na wartościach i poświęcić więcej uwagi zwykłym obywatelom tych krajów. Z drugiej strony, musimy być o wiele mniej tolerancyjni i pobłażliwi wobec autorytarnych reżimów. Europejska polityka względem Południa i Wschodu powinna być dużo bardziej hojna i otwarta wobec ludzi, a znacznie bardziej wymagająca i surowa w stosunku do rządzących.
Niektórzy optują za rozwiązaniem „jest problem – dajmy więcej pieniędzy”. Nie jest to wystarczająca odpowiedź. Dlatego w pierwszej kolejności potrzebna jest głęboka reforma Europejskiej Polityki Sąsiedztwa. Te zmiany są potrzebne zarówno na niespokojnym i zmieniającym się Południu jak i na Wschodzie. Wspólnota popełniła szereg błędów w swojej dotychczasowej polityce względem wschodnich sąsiadów, bowiem demokracja raczej się tam cofa niż postępuje. Unia Europejska jest w regionie w odwrocie, a jeśli w ogóle działa, to zbyt wolno i ostrożnie, angażując niedostateczne środki polityczne i materialne Oba wymiary Europejskiej Polityki Sąsiedztwa mają zarówno wspólne jak i oddzielne priorytety i zadania. Pomoc udzielana obu regionom nie może być traktowana, jako gra o sumie zerowej, czyli że więcej dla jednych oznacza mniej dla drugich. Oba kierunki są niedofinansowane i zaniedbane. Środki przeznaczane z funduszy Unii Europejskiej dla Wschodu i dla Południa w przeliczeniu na jednego mieszkańca są bardzo zbliżone, odpowiednio 3,6 euro i 3,3 euro. Lecz problem polega nie tylko na tym, że nasza pomoc finansowa nie jest wystarczająca, ale także na tym, że niewłaściwie są kierunki wsparcia, na które są one przyznawane; za dużo wsparcia dla rządów, za mało dla społeczeństw. Jednak nie tylko pieniądze się tutaj liczą. Trzeba zacząć używać zróżnicowanych instrumentów i zróżnicowanych typów polityki, polityki warunkującej postępowość demokracji.
W średniej i długiej perspektywie nasza polityka powinna przyczyniać się do wspierania budowy krajów z demokratycznie wybranymi władzami, samorządnym społeczeństwem, silnym społeczeństwem obywatelskim i wolnymi mediami. Można tego dokonać na różne sposoby, nie tylko wysyłając pieniądze. Aktorzy publiczni z Unii Europejskiej mają ważną rolę do odegrania. Na przykład kręgi biznesowe, które mogłyby pomóc sektorowi biznesowemu w tych krajach. To samo tyczy się związków zawodowych, dziennikarzy i mediów, uniwersytetów i ośrodków akademickich, młodzieży i studentów, oraz wielu innych sektorów społecznych. Każdy sektor społeczeństwa w naszym sąsiedztwie, zarówno południowym jak i wschodnim, powinien być objęty wsparciem odpowiedniego sektora publicznego Unii Europejskiej.
Polityka sąsiedztwa, zarówno południowego jak i wschodniego, jest dla nadchodzącego polskiego przewodnictwa w Radzie Unii Europejskiej głównym priorytetem. Wierzymy, że EPS jest niepodzielna i że finalnym jej celem jest stworzenie kręgu przyjaciół wokół nas oraz przyjaznych relacji między nimi samymi – od Maroka po Białoruś. Jest to warunek naszego własnego bezpieczeństwa i dobrobytu, oraz test dla nowej wspólnej polityki zagranicznej Unii Europejskiej. Patrząc na wzrost cen energii widzimy wyraźnie, jaki wpływ sytuacja w naszym sąsiedztwie może mieć na nasze bezpieczeństwo ekonomiczne, wzrost gospodarczy, handel, ceny i zatrudnienie. Pomoc w budowaniu wokół nas demokratycznych i zamożnych krajów jest, zatem nie tylko naszym moralnym obowiązkiem, lecz również kwestią bezpieczeństwa i interesów gospodarczych. Powinniśmy jednakowo troszczyć się o nasze sąsiedztwo, obojętnie czy jest na Południu czy na Wschodzie.
W obydwóch przypadkach zasługuje ono na jednakową uwagę i symetryczne finansowanie. Jednocześnie, powinniśmy korzystać z pomocy tych, którzy mają know how, którzy wiedzą jak przeprowadzić transformację, i którzy mogą użyć swoich doświadczeń z transformacji w Europie Środkowej i Wschodniej, by pomóc teraz południowym krajom sąsiedzkim Unii. Bardziej niż pieniędzy, potrzebujemy nowego modelu wsparcia dla demokratyzacji i przechodzenia do gospodarki wolnorynkowej. Powinniśmy wykorzystać know how transformacji, który dzisiaj dzięki krajom Europy Środkowej i Wschodniej jest częścią unijnego acquis i naszego wspólnego dziedzictwa. Fakt, że w tych trudnych i wymagających czasach Radzie Unii Europejskiej przewodniczą Węgry, a po nich Polska, oraz, że Komisarz ds. Rozszerzenia i Europejskiej Polityki Sąsiedztwa pochodzi z Europy Środkowo-Wschodniej, gra na naszą korzyść. Musimy wspomóc zmiany, a nie utrzymywać status quo. A to jest właśnie istotą doświadczenia Europy Środkowo-Wschodniej, które należy wykorzystać.
Zaloguj się Logowanie